Ledwie infopole ochłodziło się z wejścia w życie paneuropejskiego GDPR, co przeraziło firmy IT perspektywą wielomilionowych kar, jak w czerwcu Apple wprowadziła zaktualizowaną wersję systemu operacyjnego – MacOS Mojave.

Sam w sobie nowy system jest zupełnie nieszkodliwy – przede wszystkim interesujące są ciekawe rozwiązania projektowe. Jednak aktualizacje przeglądarki Safari mogą być prawdziwym bólem głowy dla wszystkich osób, które mają problemy z śledzeniem.

W przeglądarce Safari pojawi się ochrona przed śledzeniem sieci reklamowych: jeśli otwarta witryna chce wykorzystywać dane użytkownika do celów reklamowych, przeglądarka ostrzeże o tym i wyłączy transfer danych.

Nowa wersja przeglądarki ograniczy stosowanie technologii śledzenia fingerprint w celu reklamy, a także uniemożliwi sieciom społecznościowym śledzenie działań użytkowników za pomocą widgetów bez odpowiedniego pozwolenia. (Obecnie platformom społecznościowym wystarczy umieścić przycisk “like” na stronie, aby monitorować działania użytkownika w portalu. W celu śledzenia sieci społecznościowe używają nie tylko autoryzacyjne pliki cookie, ale także fingerprint).

Ostateczna wersja nowego systemu MacOS jest zaplanowana na jesień, ale wersja beta jest publicznie dostępna i jest aktualizowana średnio raz w tygodniu. Dział śledzenia Admitad testuje aktualizacje Safari za każdym razem, aby zrozumieć, czego się spodziewać po wydaniu ostatecznej wersji przeglądarki.

CIO Admitad Alexander Błochin mówi o istocie aktualizacji i dlaczego nie stanowią one istotnego zagrożenia dla działalności naszej sieci partnerskiej:

„W trzeciej wersji beta dodano funkcję blokowania śledzenia między witrynami, ale nie została ona jeszcze w pełni przetestowana. Wersje są aktualizowane co tydzień, ale jeszcze niezbyt stabilne. Jak tylko stabilna wersja pojawi się jesienią, natychmiast ją przetestujemy i udostępnimy analitykę”.

W nowym Safari programiści Apple dokonali dwóch kluczowych zmian w stosunku do platform śledzących.

  • możliwość blokowania wszystkich plików cookie (w tym autoryzacyjnych);
  • niemożność użycia czcionek do fingerprint śledzenia;

Blokowanie plików cookie

„Pliki cookie są tradycyjnie używane nie tylko do śledzenia działań użytkowników na platformach CPA, ale również mają podstawowe znaczenie dla autoryzacji. Ale w Safari pojawi się przycisk „Blokuj wszystkie pliki cookie” – to znaczy, że użytkownik nie będzie już mógł logować się na stronach, które używają plików cookie do autoryzacji. Jak dokładnie Safari ominie to ograniczenie, nie jest jeszcze jasne”, zauważył Błochin.
Całkiem logiczne jest, że platformy i sieci społecznościowe nie będą już w stanie śledzić twoich działań za pomocą plików cookie. Ale musisz zrozumieć, że pliki cookie nie są jedyną drogą. Istnieje wiele innych miejsc w przeglądarce, w których można przechowywać istotne informacje. Tak więc w przyszłości ryzykujemy uzyskanie tego samego systemu co i przy używaniu plików cookie, tylko informacje o śledzeniu będą przechowywane, na przykład, w Local Storage.

Brak czcionek

Jedną z metod cookieless tracking jest identyfikacja za pomocą cyfrowego odcisku palca (fingerprint), który zawiera zestaw informacji technicznych o urządzeniu. Admitad używa go w zaktualizowanym kodzie śledzenia TagTag.
Jednak nowa wersja Safari wycina wszystkie niestandardowe czcionki, które są ważnym elementem śledzenia fingerprint. To potencjalnie obniża jakość śledzenia w Safari w stosunku do innych przeglądarek.
„Admitad może nadal śledzić zamówienia za pomocą TagTag, ale testowy odcisk stał się mniej dokładny. Na szczęście, wpływa to tylko na jakość śledzenia zamówień z Safari, w innych przeglądarkach kod śledzenia nadal działa dobrze”, powiedział Błochin.

Jak źle to jest?

Po pierwsze, Safari nie wyłącza fingerprint śledzenie całkowicie, ale tylko część opartą na czcionkach. Ale fingerprint działa nie tylko na nich.
Po drugie, dokładność śledzenia w różnych przeglądarkach może się zmniejszyć, ale w ramach jednej przeglądarki – w tym zaktualizowanej przeglądarki Safari – specjaliści zawsze znajdą sposoby śledzenia zamówienia, nawet jeśli pliki cookie są blokowane.
Po trzecie, nie wszyscy użytkownicy MacOS korzystają z Safari.
„W Safari jest dobrze to, że jest wykorzystywany przez fanów Apple. Jeśli jesteś fanem anonimowości i korzystasz tylko z Safari, prawdopodobnie nie zaczniesz robić zakupów za pośrednictwem innej przeglądarki. W związku z tym, z większym prawdopodobieństwem będziemy mogli śledzić, skąd pochodzi zamówienie. Nawet jeśli będzie to nowa Safari, nie jest to bardzo trudne w przypadku jednej przeglądarki”, mówi Błochin.

Ekskluzywność informacji

Trend anonimowości nie jest nowym zjawiskiem na rynku, ale ostatnio zyskał on największy zakres i ryzykuje przetrwać.
Można tylko zgadywać o motywach Apple: jest całkiem możliwe, że firma po prostu nie chce dzielić się informacjami i/lub stara się zatrzymać określony segment rynku.
„Oczywiście, sama Apple będzie mogła śledzić ze zaktualizowanej przeglądarki. Mogą oni robić wszystko. Jeśli masz logi przeglądarki, wiesz wszystko na temat osoby, w zasadzie”, powiedział Błochin.

Google jest również na ścieżce ograniczania informacji. W Chrome wszystko rucha się w kierunku uniemożliwienia wszystkich zewnętrznych rozszerzeń. Po pierwsze, zawierają dużo wirusów. Po drugie, niektóre rozszerzenia łamią strukturę strony i psują wizualne zaprojektowanie. Po trzecie, jest to środek służący do ochrony informacji o użytkowniku – aby osoba trzecia nie mogła otrzymywać zbędnych danych.

O co toczy się gra?

Najbardziej potencjalnie niebezpieczne pod względem segmentu blokującego – połączenie Safari+MacOS – stanowi stosunkowo niewielką część całego rynku sprzedaży komputerów. Według statystyk Admitad na rok 2018, na początku czerwca tylko 2,1% łącznej liczby zamówień przychodziło z Safari z komputerów stacjonarnych.
Z pięciu głównych segmentów „Sklepy internetowe” i „Turystyka i podróże” stały się najbardziej zyskowne w wartościach bezwzględnych – łącznie stanowią około 99% wartości sprzedaży za pośrednictwem przeglądarki Apple z komputerów stacjonarnych.
Safari była najpopularniejszą przeglądarką w kategoriach „Turystyka i podróże” (41%) oraz „Usługi internetowe” (39%). Udział Safari w „Sklepach internetowych” i „Finansach” jest niewielki.
Chociaż rynek nie jest zbyt duży, średni czek fanów Safari jest o $20 wyższa, niż fanów MacOS. Najsilniej wyróżnia się kategoria „Akcesoria” segmentu „Sklepy internetowe” ($395 w stosunku do $186).

„Oczywiście Safari to rynek z nieco wyższymi marżami, ale w wartościach bezwzględnych nie jest tak duży. Nowe funkcje Safari nie będą miały decydującego wpływu na wydajność Admitad. Zmiany są z pewnością poważne, ale wiemy, jak z tym żyć. Admitad pracuje obecnie nad rozwiązaniem, które poradzi sobie z nowymi ograniczeniami. Na szczęście mamy wystarczająco dużo czasu”, podsumował CIO Admitad.